"...jej śmierć jest figurą mojej śmierci".
poniedziałek, 31 marca 2014
niedziela, 30 marca 2014
niedziela, 2 lutego 2014
Шта радиш кад пахуље падају на град
Dopiero w niedzielę doszłam do siebie po tygodniu. Jak to ostatnio. Staram się w miarę regularnie biegać, więc biegałam 45 minut i pokonałam ponad sześć kilometrów. Żeby nadrobić braki w kaloriach, zjadłam zaraz osiem kawałków tarty ze śliwkami, jako że piekę przy sobocie, żeby uczcić, że żyjemy i mamy czasem wolne dnie.
Шта радиш кад пахуље падају на град
Lubię swoje życie. Tak sobie powtarzam, żeby zapomnieć o zmęczeniu.
Шта радиш кад пахуље падају на град
Lubię to, że postanowiłam nie robić w ten wikend nic, co powinnam. Nie pisałam konspektów. Nie przygotowywałam zajęć, nie myślałam nad niczym uczelnianym, a także pracowym. NIe czytałam nawet książek, które pożyczyłam z myślą, że muszę je przeczytać. Przeczytałam Blankets. Pod śnieżną kołderką, które przyszło do mnie pocztą z dawnych czasów. Jako że rozbiłam samochód, a poczta jest za siódmą wioską, odpaliłam właściwie zepsute Tiko i, ślizgając się po lodzie, jakoś dotarłam do nieszczęsnego urzędu.
Шта радиш кад пахуље падају на град
A, tak, z nowości to rozbiłam samochód O., bo zamarzł z nienacka deszcz i wypadłam z zakrętu. Na szczęście nic mi się nie stało, tylko przy okazji rozbiłam jakieś dwie wypłaty. Jeśli jesteście ciekawi, jak to jest wylądować na poduszce powietrznej, to rozkosznie, ma się wtedy obitą tylko rękę o deskę rozdzielczą, wszystko inne super, tylko jest w poduszkach jakiś proszek, który śmierdzi, jakby się paliło.
Шта радиш кад пахуље падају на град
To mój pierwszy wikend od dłuższego czasu, kiedy nic nie muszę, zasadniczo tylko dzięki postanowieniu. Wytrwałam w nim nieugięcie. Chodziłam po śniegu, obmyślałam ogród i strych, paliłam papierosy, robiło mi się niedobrze (bo prawie nie palę), gotowałam, sprzątałam, szyłam na maszynie, a raczej przerabiałam różne dziwne spodnie.
Шта радиш кад пахуље падају на град
Przypomniałam sobie, że na pogrzebie Đ. Ciocia B. miała ze sobą zamykaną srebrną popielniczkę, którą dostała ode mnie prawie 15 lat temu... Zrobiło mi się jakoś smutno, ale miło.
Шта радиш кад пахуље падају на град
Czekam na wiosnę. Nie lubię zimy. Nie znoszę zimy dłużej niż miesiąc. Kiedyś wyprowadzimy się do ciepłych krajów. Albo i nie.
Шта радиш кад пахуље падају на град
PS Imbolc obeszłam, paląc papierosy nad wodą w postaci odwilżającego się chwilowo śniegu.
Шта радиш кад пахуље падају на град
Lubię swoje życie. Tak sobie powtarzam, żeby zapomnieć o zmęczeniu.
Шта радиш кад пахуље падају на град
Lubię to, że postanowiłam nie robić w ten wikend nic, co powinnam. Nie pisałam konspektów. Nie przygotowywałam zajęć, nie myślałam nad niczym uczelnianym, a także pracowym. NIe czytałam nawet książek, które pożyczyłam z myślą, że muszę je przeczytać. Przeczytałam Blankets. Pod śnieżną kołderką, które przyszło do mnie pocztą z dawnych czasów. Jako że rozbiłam samochód, a poczta jest za siódmą wioską, odpaliłam właściwie zepsute Tiko i, ślizgając się po lodzie, jakoś dotarłam do nieszczęsnego urzędu.
Шта радиш кад пахуље падају на град
A, tak, z nowości to rozbiłam samochód O., bo zamarzł z nienacka deszcz i wypadłam z zakrętu. Na szczęście nic mi się nie stało, tylko przy okazji rozbiłam jakieś dwie wypłaty. Jeśli jesteście ciekawi, jak to jest wylądować na poduszce powietrznej, to rozkosznie, ma się wtedy obitą tylko rękę o deskę rozdzielczą, wszystko inne super, tylko jest w poduszkach jakiś proszek, który śmierdzi, jakby się paliło.
Шта радиш кад пахуље падају на град
To mój pierwszy wikend od dłuższego czasu, kiedy nic nie muszę, zasadniczo tylko dzięki postanowieniu. Wytrwałam w nim nieugięcie. Chodziłam po śniegu, obmyślałam ogród i strych, paliłam papierosy, robiło mi się niedobrze (bo prawie nie palę), gotowałam, sprzątałam, szyłam na maszynie, a raczej przerabiałam różne dziwne spodnie.
Шта радиш кад пахуље падају на град
Przypomniałam sobie, że na pogrzebie Đ. Ciocia B. miała ze sobą zamykaną srebrną popielniczkę, którą dostała ode mnie prawie 15 lat temu... Zrobiło mi się jakoś smutno, ale miło.
Шта радиш кад пахуље падају на град
Czekam na wiosnę. Nie lubię zimy. Nie znoszę zimy dłużej niż miesiąc. Kiedyś wyprowadzimy się do ciepłych krajów. Albo i nie.
Шта радиш кад пахуље падају на град
PS Imbolc obeszłam, paląc papierosy nad wodą w postaci odwilżającego się chwilowo śniegu.
czwartek, 23 stycznia 2014
Szkic
Od kilku miesięcy myślę, że chciałabym popisać sobie więcej, ale oczywiście łatwiejsze rozrywki wygrywają i oglądam American Horror Story albo kompulsywnie sprzątam i idę spać. Czasem szyję coś eksperymentalnego na maszynie. Chciałabym popisać więcej życia, zagłuszyć niepokój (na szczęście prawie go nie odczuwam, może to przez wypełnienie szycia pracą), napisać kawałek doktoratu, który odłożyłam na niewiadomokiedy, bo postanowiłam w życiu już nie wywierać na siebie niepotrzebnych presji i nie stresować się bez powodu. Chcę w spokoju czytać, wyglądać przez okno, ocieplać ściany, przybijać podłogę i konstruować moje szycie. Brakuje mi na to czasu, ale to kolejny potrzebny rok pracy (trochę ponad jednej) i jestem tego świadoma. Do tego pracy, którą lubię. Staram się pamiętać, że przyjdzie wiosna i przeczytam większość tego, co teraz leży nieruszone, a praca pozwoli mi na dalsze godne szycie (albo i nie, żyjemy w końcu za żelazną kurtyną).
Szkic, bo chciałam napisać o tym, co lubię, ale pokrótce:
- jeść (dużo, słodkie);
Ty zawsze byłaś zachłanna, powiedziała kiedyś O.
Na szczęście znowu trochę biegam. Nie pamiętam, czy pisałam, ale pobiegłam w biegu noworocznym w Kurowicach (tak!) i dostałam medal (tak!)! Jestem z siebie strasznie dumna i zadowolona.
PS W pracy odebrałam telefon instytut słucham (tak, zgrywam się na poważną biurwę!), a tam pani powiedziała, że zaprasza mnie na (uwaga!) spotkanie kulinarne, na którym otrzymam wyjątkowy prezent, KULĘ PIORĄCĄ! Dostałam ataku głupawki i powiedziałam, że nie jestem w stanie rozmawiać, po czym dochodziłam do siebie przez kilka minut.
Szkic, bo chciałam napisać o tym, co lubię, ale pokrótce:
- jeść (dużo, słodkie);
Ty zawsze byłaś zachłanna, powiedziała kiedyś O.
Na szczęście znowu trochę biegam. Nie pamiętam, czy pisałam, ale pobiegłam w biegu noworocznym w Kurowicach (tak!) i dostałam medal (tak!)! Jestem z siebie strasznie dumna i zadowolona.
PS W pracy odebrałam telefon instytut słucham (tak, zgrywam się na poważną biurwę!), a tam pani powiedziała, że zaprasza mnie na (uwaga!) spotkanie kulinarne, na którym otrzymam wyjątkowy prezent, KULĘ PIORĄCĄ! Dostałam ataku głupawki i powiedziałam, że nie jestem w stanie rozmawiać, po czym dochodziłam do siebie przez kilka minut.
poniedziałek, 20 stycznia 2014
Upodobawszy
O.: - Włączyłam wczoraj telewizję i zaczęłam oglądać film. Od razu pomyślałam, że ci się spodoba, bo to w twoim typie: gdzieś na końcu świata, wszystko we mgle, gęsi chodzą po polnych drogach, przez wieś wiozą trumnę.
piątek, 17 stycznia 2014
Jakbyście nie wiedzieli, co to jest orzeczenie modalne
Sytuacja z pracy, MGNN tłumaczy w pośpiechu, dlaczego nie ma być przecinka w pewnym zdaniu:
- Nie oddzielimy tego przecinkiem, bo to nie jest zdanie złożone. Tam jest orzeczenie modalne, czyli te wszystkie czasowniki tworzą jedno orzeczenie: na przykład Wolę pływać niż wymiotować.Rozmowa Maganuny z dentystką
MGNN: - Bo ja odkryłam właśnie, że mam dziurę w ósemce. Nic mnie nie bolało! Aż wypatrzyłam w lusterku dentystycznym.
Pani lekarz dentystka: - Faktycznie, jest duży ubytek. [Wkłada szpikulec.]
MGNN: - AAAA!
PLD: - Ciężko się tu dostać (...), nie uczestniczy w zgryzie (...). Z drugą ósemką będzie tak samo
MGNN: - Nie jestem do tych konkretnych zębów jakoś szalenie przywiązana.
PLD: - Wypiszę skierowanie na usunięcie, na tą drugą też.
MGNN: - I można je tak za jednym zamachem?
PLD: - Nie, to nie byłoby wskazane.
Pani lekarz dentystka: - Faktycznie, jest duży ubytek. [Wkłada szpikulec.]
MGNN: - AAAA!
PLD: - Ciężko się tu dostać (...), nie uczestniczy w zgryzie (...). Z drugą ósemką będzie tak samo
MGNN: - Nie jestem do tych konkretnych zębów jakoś szalenie przywiązana.
PLD: - Wypiszę skierowanie na usunięcie, na tą drugą też.
MGNN: - I można je tak za jednym zamachem?
PLD: - Nie, to nie byłoby wskazane.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
