piątek, 6 lutego 2015

Tik - tak - tik - tak

Wiecie, przez chwilę myślałam, że znowu wyjadę na południe. Spakuję walizkę, dwie, albo tak jak Claire Fisher zapakuję samochód kartonami i wyprowadzę się z fun home w nowy, nieznany świat. Przez chwilę, a nawet kilka dłuższych chwil, byłam na skraju decyzji, bo pojawiła się pewna możliwość. Znowu wyjechać na południe, tym razem wiedząc, czego się chce od szycia, z inną głową, żeby żyć i poczuć coś nowego. Wyjść na chwilę ze starych kolein i poczuć zmianę, inność.

Ale w pewnym momencie pomyślałam, że tutaj jest za dużo mojego szycia. Wciąż jeszcze dużo i dlatego chcę zostać. Jak nie będzie dla kogo, spakuję te walizki i do widzenia, będziecie mogli do mnie przypłynąć łódką, albo i nie, bo będzie za daleko i wszyscy powoli o mnie zapomną, a ja będę siedzieć w innej bajce i śnić o moim starym życiu. Na suchych pagórkach będę myśleć o świerkach pod śniegiem. Takie wizje miałam w głowie, myśląc o ziemiach na południu.

Całkiem możliwe, że faktycznie to zrobimy. Ale nie dziś. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz