Zacznę od odpowiedzi na zalegle pytanie: tak, uwielbiam powieści grozy. Romanse gotyckie. Lubię "Wichrowe Wzgórza" i fascynuje mnie "Rebeka" (jak i "Moja kuzynka Rachela").
Jednakowoż teraz sama piszę powieść Zgrozy, czyli magisterium. Dzięki nieoczekiwanym pochwałom promotor dostałam skrzydeł, co może pomoże i w egzaminie specjalizacyjnym na nauczycielkę (dydaktyka itp. do zdania w poniedziałek, wraz z pęczkiem konspektów o "Transatlantyku", których jeszcze nie mam).
(Ktoś w regionie łódzkim nie potrzebuje nauczycielki polskiego?)
Wolne dni spędzam naukowo, napędzając się coca-colą, ciasteczkami (talerz ze słodkim jest, Natalió) oraz odstresowując dziwacznymi indyjskimi papierosami o nazwie BHARATH. Są zawinięte w liście, przez co wyglądają jak skręty i czuję się nieswojo, paląc ja na ulicy.
Co tam jeszcze.
Ze spraw istotnych to pomalowałam telefon na różowo i jest bardzo prześliczny (taki sam kolor, jak stary laptop).
Pomalowałam też pęknięcia na ścianie, co było błędem, bo ściana przez ostatnie pół roku jakby ściemniała, i teraz jest szara w białe mazy, więc zacznę oszczędzać na jedzeniu, żeby kupić pomarańczową farbę i zamalować calość. Dwa dni temu zaczęłam malować na tej samej powierzchni Dolinę Muminków markerem, ale też będzie musiała poczekać na nowe podłoże.
Dostałam z braku okazji od M. steampunkowy zegarek w kształcie kuli, a od An portmonetkę z Bozią Z Grecji. Super!
c.d.n.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą papierosy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą papierosy. Pokaż wszystkie posty
piątek, 12 listopada 2010
niedziela, 20 czerwca 2010
Koszyk z piknikiem
miała lat, nie przymierzając, trzysta...
czyta Mgnn po śniadaniu. Starość. Urocze kurze łapki. Zirytowała się, spojrzała na koszyk z piknikiem, nie ruszyła, bo ma się odchudzać, i poszła nad staw palić papierosy.
Nadal jest w K., na ziemi przodków, i to tym razem nie tych złych. zła część rodziny porozumiewa się z Mgnn ostatnio tylko przez telefon. (Mgnn nadal powtarza co jakiś czas jak mantrę: "obym odziedziczyła choć część ich żelaznych genów. to zawsze przydatne móc zasnąć na godzinę na mrozie, wstać jakby nic i pójść dalej".)
i na Ziemi Przodków doszła do niby-banalnego. niby-nie wniosku, że czas nie jest aż tak linearny, jak myślała, bo. bo tak 10 lat temu wyleciały z obejścia wszytskie drzewa i Mgnn pomyślała: no tak, ostateczne zamknięcie dzieciństwa. a teraz idzie nad staw palić papierosy (budowa szkatułkowo-klamrowo-chaotyczna) i tam wszystko już prawie takie, jak Kiedyś. więc w Mgnn włączyła się nostalgia, sentymentalizm i niemal melancholia, ale nie do końca. teraz to już nie taka pierwsza naiwna.
zdecydowała się jednak na ten koszyk z piknikiem.
czyta Mgnn po śniadaniu. Starość. Urocze kurze łapki. Zirytowała się, spojrzała na koszyk z piknikiem, nie ruszyła, bo ma się odchudzać, i poszła nad staw palić papierosy.
Nadal jest w K., na ziemi przodków, i to tym razem nie tych złych. zła część rodziny porozumiewa się z Mgnn ostatnio tylko przez telefon. (Mgnn nadal powtarza co jakiś czas jak mantrę: "obym odziedziczyła choć część ich żelaznych genów. to zawsze przydatne móc zasnąć na godzinę na mrozie, wstać jakby nic i pójść dalej".)
i na Ziemi Przodków doszła do niby-banalnego. niby-nie wniosku, że czas nie jest aż tak linearny, jak myślała, bo. bo tak 10 lat temu wyleciały z obejścia wszytskie drzewa i Mgnn pomyślała: no tak, ostateczne zamknięcie dzieciństwa. a teraz idzie nad staw palić papierosy (budowa szkatułkowo-klamrowo-chaotyczna) i tam wszystko już prawie takie, jak Kiedyś. więc w Mgnn włączyła się nostalgia, sentymentalizm i niemal melancholia, ale nie do końca. teraz to już nie taka pierwsza naiwna.
zdecydowała się jednak na ten koszyk z piknikiem.
Etykiety:
dzieciństwo,
dziedzictwo,
papierosy,
piknik,
przeszłość,
przodkowie,
starość,
zmarszczki
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)