Historia zatoczyła koło i Maganuna po dwóch latach znów siedzi w przyczepie kempingowej i pisze pracę magisterską. Tym razem naprawdę to robi, co nie przeszkadza jej udawać, że jest na wczasach (a, jak wiadomo, w przyczepie jest się na wczasach). Od kilku dni czyta, notuje oraz wymądrza się przed dyktafonem, żeby później spisać snute mądrości i przefabrykować w dzieło-cud, gniot magisterski. Czyli tak: od względnego rana czyta, podkreśla, zapisuje na marginesach i pudełkach od zapałek, myśli, drapie się po głowie, notuje, słucha muzyki, nie pali papierosów [!], znowu czyta, patrzy w stertę papierów przed sobą, zaczyna wymądrzać się na głos przed dyktafonem. Myśli ze zgrozą, że trzeba będzie tego jeszcze posłuchać i zapisać.
Dzika motywacja Maganuny nie opuszcza. Bełkot teoretyków pamięci i ciągłe nawiązania do Prousta wcale nie przyprawiają jej o ból głowy.
Czas na kawę i z powrotem do przyczepy.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przyczepa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przyczepa. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 22 sierpnia 2010
poniedziałek, 5 lipca 2010
Powroty do korzeni
Poszłam spać wczoraj po pierwszej w nocy, wypiwszy kakao. Bardzo lubię czas, kiedy inni w domu już lub jeszcze śpią, chyba bardziej ten rano. Jakby można było ukraść dodatkowy czas na życie. Zagotowałam mleko gapiąc się z tuż ponad, aż się prawie sama zagrzałam nad kuchenką, przelałam do kubka w róże i porwałam do przyczepy kempingowej, gdzie jestem na wakacjach. Tamże posłuchałam piosenki 'Don't cry' Guns'n'Roses, której kiedyś nie znosiłam, a teraz jakoś miło mi się kojarzy, potem rozładowała się bakteria w empetrujce. Więc postanowiłam zasnąć, co nie bywa takie łatwe, gdy na dyskotece we wsi obok leci tłuczonka z wątpliwym wokalem pt. jesteś szalona mówię ci. Ostatecznie zasnęłam z kocem na głowie i obudziłam się dopiero, gdy O. zaczęła uderzać w przyczepę, żebym wstała na śniadanie.
Miało być o powrocie do korzeni, ale znów mi się wymknęła główna myśl. C.d.n.
***
przypomniało mi się, co jeszcze chciałam napisać:
"chodzą Śmiercie po słonecznej stronie, trzymający się wzajem za dłonie"
i
"Kiedy las od ukąszeń zmór drzewnych pożółciał, Śnigrobek, błękitnawo zapatrzony w paproć, wędrownie się zazłocił - z dali w dal - po dwakroć, aż się wsnuł do krainy półduchów i półciał."
Miało być o powrocie do korzeni, ale znów mi się wymknęła główna myśl. C.d.n.
***
przypomniało mi się, co jeszcze chciałam napisać:
"chodzą Śmiercie po słonecznej stronie, trzymający się wzajem za dłonie"
i
"Kiedy las od ukąszeń zmór drzewnych pożółciał, Śnigrobek, błękitnawo zapatrzony w paproć, wędrownie się zazłocił - z dali w dal - po dwakroć, aż się wsnuł do krainy półduchów i półciał."
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)