niedziela, 22 sierpnia 2010

U traganju za izgubljenim vremenom

Historia zatoczyła koło i Maganuna po dwóch latach znów siedzi w przyczepie kempingowej i pisze pracę magisterską. Tym razem naprawdę to robi, co nie przeszkadza jej udawać, że jest na wczasach (a, jak wiadomo, w przyczepie jest się na wczasach). Od kilku dni czyta, notuje oraz wymądrza się przed dyktafonem, żeby później spisać snute mądrości i przefabrykować w dzieło-cud, gniot magisterski. Czyli tak: od względnego rana czyta, podkreśla, zapisuje na marginesach i pudełkach od zapałek, myśli, drapie się po głowie, notuje, słucha muzyki, nie pali papierosów [!], znowu czyta, patrzy w stertę papierów przed sobą, zaczyna wymądrzać się na głos przed dyktafonem. Myśli ze zgrozą, że trzeba będzie tego jeszcze posłuchać i zapisać.
Dzika motywacja Maganuny nie opuszcza. Bełkot teoretyków pamięci i ciągłe nawiązania do Prousta wcale nie przyprawiają jej o ból głowy.
Czas na kawę i z powrotem do przyczepy.

4 komentarze:

  1. trzymam kściuka!
    gartuluje postępów i wczasów oraz pozy godnej agenta Coopera, ju noł...:-)

    OdpowiedzUsuń
  2. aj noł, od dziś nazywam moją mgr Diane:)

    OdpowiedzUsuń
  3. oj oj z dyktafonem - nie pomyślałem nigdy nad taką wersją...

    OdpowiedzUsuń