Pokazywanie postów oznaczonych etykietą remont. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą remont. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 19 sierpnia 2010

Sretan put

Rano musiałam oprzytomnieć prędzej niż zwykle, bo wpadła Ania na herbatę, przyniosła ze sobą cztery jagodzianki (zjadła tylko jedną, a może jedną i pół). Przyszła w zielonej sukience wyglądając bardzo ładnie.

Ja zaś postanowiłam wybierać pomiędzy pracą mgr a remontem i wykształcenie wygrało. Kupa książek (tak) leży i czeka, kserówki, notatki, zeszyty, dzika motywacja. Tak.

W ramach relaxu międzyremontowego zapodaję dwa zdjęcia pt. Pokój Minimalistki oraz Pokój Maksymalistki (bliżej mi do tej drugiej):

środa, 18 sierpnia 2010

Występy gościnne

Maganuna pogrążona jest w remontach, przez które cierpi nasz związek pozbawiony wspólnego-wychodzenia-na-imprezy. Dlatego też poprosiła mnie o zrobienie wpisu na jej blogu:
"jakbys sie nudzil, to mi napisz jakiś wpis na blogu o moim zyciu, bo ja jestem zbyt zajęty remontem:]"
Problem w tym, że ja zupełnie nie wiem co pisać o życiu Maganuny (nie nudzę się też, jeśli o to idzie). Niby mógłbym zrobić taki interesujący wpis, po którym ilość odsłon skoczyłaby czterokrotnie a ciśnienie Mgnn do wartości zabójczych, ale przecież nie o to chodzi...

Ponadto, chociaż to ja jestem ten mądrzejszy w związku, właściwa mi jest głębia, nie elegancja myśli. Gdzież mi do cudownej językowej swobody i fantazji autorki bloga. Mimo wszytko, spróbuję coś napisać o stanach krytycznego przepracowania Mgnn i innych lenkach, których doświadcza nieszczęsna.

Dość powiedzieć, że po zalepieniu dziur w ścianie zbyt szybko tężejącym gipsem, Mgnn ma zamiar pojechać na wieś i pisać pracę magisterską. Ostatecznie, nie chce wpaść w kompleksy z powodu swojego niedostatecznego wykształcenia.

Wczoraj wieczorem opowiedziałem jej o kontynentach pływających po płaszczu Ziemi, o Księżycu wyrwanym z wnętrza naszej planety na drodze kosmicznej kolizji...
{tu mi się przypomina piosenka ze słowami o "zderzających gwiazdach"  }

...i stanie nieważkości będącym wiecznym spadaniem. Strapiło to ją i pogrążyło w smutnych myślach. Rano powiedziała, że miała koszmary, ale nie wiem czy to przez moje opowieści.

Później jedliśmy i ja jeszcze myłem zęby i po przestawieniu szafek wyszedłem, moja opowieść zaś urwie się, bo co ja to nie Maganuna i nie od tego ten blog jest, żebym o sobie pisał.