Przechodziłam dziś przypadkiem obok jakiegoś stoiska promocyjnego na uniwersytecie. Pomyślałam, że coś tam reklamują, a ponieważ z daleka widziałam tace ze słodkim, od razu ściągnęłam w tamtą stronę.
MGNN (podchodząc z chciwym wzrokiem do stolika): - Dzień dobry, czy to jest miejsce, gdzie można dostać cukierka?
Pani: - Dzień dobry. Nie tylko. Można też dostać pracę. (Wymienia pracę, którą chciałaby dostać MGNN, a nawet jej szukała.)
MGNN: - Jak się na starcie rzuciłam tylko na cukierki, to czy wszystko już stracone?
Pani: - Nie, proszę wypełnić formularz.
No i wypełniwszy, pójdzie do jakichś i baz i kto wie. Mam dwie połowiczne prace i jednej nie lubię, więc chętnie wymieniłabym ją na tę promowaną, nawet bez cukierków. (Wzięłam dwa, mam nadzieje, że to nie zaprzepaści moich szans.)
MGNN (podchodząc z chciwym wzrokiem do stolika): - Dzień dobry, czy to jest miejsce, gdzie można dostać cukierka?
Pani: - Dzień dobry. Nie tylko. Można też dostać pracę. (Wymienia pracę, którą chciałaby dostać MGNN, a nawet jej szukała.)
MGNN: - Jak się na starcie rzuciłam tylko na cukierki, to czy wszystko już stracone?
Pani: - Nie, proszę wypełnić formularz.
No i wypełniwszy, pójdzie do jakichś i baz i kto wie. Mam dwie połowiczne prace i jednej nie lubię, więc chętnie wymieniłabym ją na tę promowaną, nawet bez cukierków. (Wzięłam dwa, mam nadzieje, że to nie zaprzepaści moich szans.)








