piątek, 17 grudnia 2010

życzymy miłej podróży na koniec świata

Ponieważ w tym miesiącu zbankrutowałam, postanowiła wziąć się do roboty i zgłosiłam się do nocnych inwentaryzacji w styczniu. Jestem z siebie bardzo dumna i zadowolona. Jakkolwiek nadmienię, iż gdyby ktoś z Łodzi potrzebował bądź chciał korepetycji z hiszpańskiego lub serbskiego, a także kafelkowania, malowania, opieki, stróżki nocnej, szwaczki bądź Mgnn Do (niemal)Wszystkiego, to jestem do dyspozycji. Byle nie w trakcie zajęć.
Poza tym jestem jak zwykle nawet zadowolona z życia, choć zmęczona. Wczoraj mieliśmy na uczelni do 22. wigilijny bal, a przez ostatni tydzień codziennie zajmowaliśmy się próbami, pieśniami bułgarskimi, wszelkim przygotowactwem. Do tego wczoraj w nocy musiałam obejrzeć ostatni odcinek Gotowych na wszystko (po serbsku: Oczajne domacice), więc wstałam w głowie zdezelowaną będąc (po serbsku: mamurluk, ważne słowo).
Nie mogę się doczekać wyjazdu z miasta Łodzi (gdzie juz psom bieganie szkodzi, a przedwczoraj ku uciesze S. przewróciłam się na przejściu dla pieszych, choć może był to palec Bozi, bo świeciło czerwone). Właściwie to najchętniej bym wyjechała i już nie wróciła. Jest mi tu miło, dobrze, ciekawie, ale nie zadomowiłam się w tym mieście przez kilka ostatnich lat, więc raczej pozostanie tu mnie nie czeka.

кућа на крају света

4 komentarze:

  1. Maganuna przeprowadź się z tej Łodzi do Krakowa, sie będziemy koleżankować!!!:) NataszaD.

    OdpowiedzUsuń
  2. tak, krakow moze byc /poniekad/:-)
    a co spiewalyscie!!?na głosy?

    OdpowiedzUsuń
  3. Bozie Cie popchnęła palcem za karę, ot co.

    OdpowiedzUsuń
  4. Albo co byś szybciej przechodził na tym czerwonym, aby się jakie inne nieszczęście nie zadomowiło :-)

    OdpowiedzUsuń