piątek, 3 czerwca 2011

te kórvy wędrowniczki

wszyscy wyjechani w osiem świata stron... ja tym razem na Kaszubach, nie widząc morza, Mary pewnie już w tzw. Mieście Koziołków, moja demoniczna siostra Hella "na działce". hahaha
Miałam napisać około wczoraj bądź zaprzeszlejszego dnia fascynującą notatkę o tym, jak wracałam do domu rowerem i miałam stłuczkę, w której ucierpiały: kolano, łokieć, nadgarstek (powodując na dwa dni syndrom złamanego nadgarstka). W notatce miało być też o tym, jak robiłam zakupy, a wszystko okraszone zdjęciami telefonicznymi obrażeń oraz wyborów marketowych. ale znów jestem w pracy i jeszcze długo pobędę, więc skupię się raczej na odtwarzaniu w głowie "Obcego 2" i "Obcego 4". tj. muszę pracować, żeby nie było, ale mogę udawać, że coś robię i robić nieco mniej, o ile nadążam z zadaniami, bo mam monitor obrócony w tylko moją stronę. więc pasjonujący wypadkowo-szopingowy wpis będzie kiedy indziej bądź wcale.
Sretan put, prijatan odmor, pozdrav iz Kaszubei!

4 komentarze:

  1. Poszłem do kina, bo nie miałem co robić. Zaczynam nie lubić tej twojej pracy, choć w sumie, jakbyś była to bym nie poszedł, bo byśmy siedzieli jak zwykle, a jakbyśmy oboje poszli, to bo, że film smutny, skończyłoby się najpewniej wybieganiem w trakcie. nie ma tego co by nie wyszło.

    OdpowiedzUsuń
  2. Sylwek - nie wiem, który z wołaczy zastosować, czy "kochany". czy "gupi":) nie bawię się w nielubienie tej pracy, bo pracuję jeszcze niecałe 3 tygodnie. poza tym mam świeże postanowienie niesiedzeniajakzwykle (wyciągam wnioski). poza tym OD KIEDY FILM SMUTNY ZNACZY WYBIEGANIE Z KINA, tak się dzieje, jak okazuje się, że nie jest to dobry film! (Agora na ten przykład)

    OdpowiedzUsuń
  3. oczywiście kłamiesz bo AGORA BYŁA DOBRYM FILMEM

    OdpowiedzUsuń
  4. uwielbiam kłamać i robię to odruchowo, ale nie w tym przypadku:D (zwykle w takich momentach mówiłeś MYLISZ SIĘ)

    OdpowiedzUsuń