Z powodu lenistwa i fragmentaryczności umysłu dzisiejszy wpis nie będzie zbyt fabularny.
1. Pada i jest chłodno, ale to idealna pogoda do uczenia się i pisania;
2. Czytam wszystko, co muszę, na przemian z "Norwegian wood" i pod koniec jednak zaczynam lubić tę książkę - wcześniej mnie irytowała.
3. Koty przyniosły kolejne myszy, jedną martwą (pogrzebiona w ogrodzie), drugą żywą, uratowana, wypuszczona do klombu).
4. Podczas cięcia drewna znalazłam dwie małe jeszcze ślepe myszy. Albo inne norni(szni)ce. W przejęciu zadzwoniłam z konsultacją zootechniczną, podczas której się dowiedziałam, że teraz to już tylko szybko zadeptać, bo i tak zginą - masakra. Mimo to zostawiłam i po dwudziestu minutach nie było - liczę na to, że matka zabrała, a nie coś zeżarło.
5. Żywą jaszczurkę znalazłszy pod workiem na śmieci, ogona pozbawioną - wyrzuciłam w krzaki.
6. Skosiłam całe podwórko, co nadało mu wygląd dystyngowany, niezależnie od tego, czy podwórko może być dystyngowane.
7. Hoduję szpinak i poletko tytoniowe w doniczkach, jednak szpinak został trochę rozgrzebany przez koty, a tytoń jest na razie mikry. Tylko bazylia nie zawiodła. Pomijając pomidory i paprykę.
8. Nasiona roślin tropikalnych nie wykiełkowały, pewnie wzejdą podczas pełni księżyca i obudzę się w mroku, bo dżungla oplecie cały dom.
9. Jadę jutro na ślub, chociaż nienawidzę ślubów i wesel. Zastanawiałam się, czy motocyklem będę w stanie dojechać wystarczająco świeża do Pacanowa (a może Ciechanowa?), ale na szczęście nie musiałam udzielać odpowiedzi na to pytanie retoryczne, bo zabiorę się z kimś samochodem, a wrócę jeszcze nie wiem jak. Najlepiej wezmę ze sobą miotłę.
10. Później jeszcze tylko dwa zaliczenia na resztkach studiów i będzie można wyruszyć w Góry Samotne.
11. Zastanawiałam się, jak to jest, że płyną lata, a ja piszę nadal o ogródku, dżemach, kotach. To chyba mentalne staropanieństwo. Tylko te Góry Samotne mnie jakoś symbolicznie ratują.
piątek, 22 czerwca 2012
środa, 13 czerwca 2012
niedziela, 10 czerwca 2012
Ogony jaszczurek
Większość z nas zna powszechnie panujące przekonanie, że w sesji człowiek robi wszystko, żeby się nie uczyć. Tak bywa. Sama tego doświadczam - nie zagłębiając się w szczegóły typu "dlaczego jeszcze studiuję", zaznaczając zaś, że bardzo to lubię. Właściwie to mam huśtawkę nastrojów. Raz czytam o islamie i nie mogę się oderwać, dziś natomiast złapałam się na tym, że zamiast tego czytam "Archipelag GUŁag" i nie mogę się oderwać, prawdopodobnie także dlatego, że nie muszę go czytać.
Wczoraj podczas pisania wstałam i zaczęłam kompulsywnie myć lodówkę, aż S. się zaniepokoił. Potem umyłam wszystkie powierzchnie płaskie w kuchni, aż zaniepokoiłam się sama. Odwiesiłam ścierkę i wróciłam do pracy, ale po domu i tak widać, że jest sesja.
Będzie mi tego kiedyś brakowało, jak już skończę resztki studiów i zajmę się większą ilością pracy...
P.S. O ogonach jaszczurek miało być dlatego, że koty łapią co najmniej jedną jaszczurkę dziennie, zwykle już bez ogonka, ale jeśli jest - na przykład wije się gdzieś oddzielnie na korytarzu - to zbieram i chowam do pudełek od zapałek. Mogą się kiedyś przydać.
Wczoraj podczas pisania wstałam i zaczęłam kompulsywnie myć lodówkę, aż S. się zaniepokoił. Potem umyłam wszystkie powierzchnie płaskie w kuchni, aż zaniepokoiłam się sama. Odwiesiłam ścierkę i wróciłam do pracy, ale po domu i tak widać, że jest sesja.
Będzie mi tego kiedyś brakowało, jak już skończę resztki studiów i zajmę się większą ilością pracy...
P.S. O ogonach jaszczurek miało być dlatego, że koty łapią co najmniej jedną jaszczurkę dziennie, zwykle już bez ogonka, ale jeśli jest - na przykład wije się gdzieś oddzielnie na korytarzu - to zbieram i chowam do pudełek od zapałek. Mogą się kiedyś przydać.
poniedziałek, 4 czerwca 2012
Estaciones del año
Czekam na białe dni, kiedy rano będę wychodzić przed dom na zbity z desek taras, a gorąco i światło będzie mnie obezwładniać. Będę wtedy przez odpowiednio krótki czas pławić się w lecie i udawać, że lubię się opalać dłużej niż dziesięć minut. A później schowam się w chłodnym domu.
Teraz za to pada i jest dość szaro. Na dodatek nie ma od rana wody, więc robię kawę i herbatę z jednej cudem zachowanej butelki z wodą do podlewania kwiatków.
Nie pojechałam dziś na zajęcia dodatkowe z powodu sił wyższych, bo nie miałam jak umyć głowy. Jutro już nie będzie zmiłuj. Najwyżej nazbieram deszczówki zimnej jak chłodny wiosenny deszcz.
A pø∑niej dalej - egzaminy, praca, przybijanie desek na suficie nad salonem. Chcę do lata zrobić sufit nad pozbawionym go dotychczas salonem. Wtedy naprawdę będę mogła siedzieć zimą W zasypanym śniegiem salonie, zasypanym Z Zewnątrz. Będzie można wstawić piec. Z. przyśle sznur od szybra, a Przodek będzie siedział w kominie, trzaskając rusztem. Portrety na ścianach i tak już poodwracałam.
Teraz za to pada i jest dość szaro. Na dodatek nie ma od rana wody, więc robię kawę i herbatę z jednej cudem zachowanej butelki z wodą do podlewania kwiatków.
Nie pojechałam dziś na zajęcia dodatkowe z powodu sił wyższych, bo nie miałam jak umyć głowy. Jutro już nie będzie zmiłuj. Najwyżej nazbieram deszczówki zimnej jak chłodny wiosenny deszcz.
A pø∑niej dalej - egzaminy, praca, przybijanie desek na suficie nad salonem. Chcę do lata zrobić sufit nad pozbawionym go dotychczas salonem. Wtedy naprawdę będę mogła siedzieć zimą W zasypanym śniegiem salonie, zasypanym Z Zewnątrz. Będzie można wstawić piec. Z. przyśle sznur od szybra, a Przodek będzie siedział w kominie, trzaskając rusztem. Portrety na ścianach i tak już poodwracałam.
środa, 9 maja 2012
Wyrż
To miał być spokojny dzień. Od rana odszyfrowywałam teksty ruskie z jać i innymi jerami, później czytałam rzeczy na seminarium, w końcu zapakowałam papiery na zajęcia, słownik terminów literackich, aparat i wodę do plecaka i zebrałam się, żeby jechać do Miasta Uć. No i jak już wyjechałam, to motor mi wszedł na dziwnie wysokie obroty i zanim się zorientowałam, wyrżłam motocyklem i sobą o żużel. Oczywiście po co było zakładać rękawice, skoro jest ciepło? Można przecież też powydłubywać kawałki żużlu nożyczkami!
Tak oto radośnie kontynuuję dzień, siedząc w majtkach na tarasie i palę papierosa, przedarte spodnie (oczywiście ulubione) rzuciwszy w kąt. Przynajmniej mam teraz usprawiedliwienie, żeby nigdzie nie jechać.
Poza tą interesującą, zabawną i zakończoną morałem historią zapewniam, że nic wielkiego mi się nie stało , jakby S. przeczytał, zanim wróci do domu, i wpadł w panikę.
Tak oto radośnie kontynuuję dzień, siedząc w majtkach na tarasie i palę papierosa, przedarte spodnie (oczywiście ulubione) rzuciwszy w kąt. Przynajmniej mam teraz usprawiedliwienie, żeby nigdzie nie jechać.
Poza tą interesującą, zabawną i zakończoną morałem historią zapewniam, że nic wielkiego mi się nie stało , jakby S. przeczytał, zanim wróci do domu, i wpadł w panikę.
czwartek, 22 marca 2012
pitu pitu
1. trochę się nadwyrężywszy z wiosną, skręciwszy kostkie poszedłszy na koncert i na górki w lesie, więc teraz by trzeba chyba jak Kuba w "Chłopach", nogę pod drzwi i siekierą
2. żałuję, iż przed zmianą pracy zdążyłam z poprzedniej ukraść tylko trzy łyżeczki (ale doładowałam sobie też konto na chomiku ze służbowego telefonu za 30zł)
3. Hella zażywa ostatnio olej lniany, dodaje do wszystkiego, więc w ramach anarchii usmażyłam dziś na nim jajecznicę. ponoć działa dobrze na mózg, więc oglądam sobie The Walking Dead i spokojnie czekam na wzrost IQ
4. pokusiło mnie, żeby włączyć polskie napisy do ww. serialu i okazało się, że ktoś uparcie tłumaczy "stupid bitch" jako "głupi babsztyl"
5. ogólnie forma przetrwalnikowa mimo ożywiającego postpogańskiego tournee po Dolnym Śląsku
2. żałuję, iż przed zmianą pracy zdążyłam z poprzedniej ukraść tylko trzy łyżeczki (ale doładowałam sobie też konto na chomiku ze służbowego telefonu za 30zł)
3. Hella zażywa ostatnio olej lniany, dodaje do wszystkiego, więc w ramach anarchii usmażyłam dziś na nim jajecznicę. ponoć działa dobrze na mózg, więc oglądam sobie The Walking Dead i spokojnie czekam na wzrost IQ
4. pokusiło mnie, żeby włączyć polskie napisy do ww. serialu i okazało się, że ktoś uparcie tłumaczy "stupid bitch" jako "głupi babsztyl"
5. ogólnie forma przetrwalnikowa mimo ożywiającego postpogańskiego tournee po Dolnym Śląsku
środa, 7 marca 2012
Bu ne?
Zwykle wyśmiewam "czarne kwiaty melancholii", jeśli kwitną zbyt rozkosznie, ale muszę przyznać, że rok ów od początku jest dla mnie nieco melancholiczny - przyjąszy perspektywę pierwszoosobową. Trzecia osoba widzi to w nieco cieplejszych barwach. Spróbujmy.
M. sprząta garaż, żeby zrobić sklep, najchętniej z wróżbami, albo opowieściami, znajduje mysie gniazda, robi zdjęcia ogrodu, składa złom na sterty, tnie stare deski na opał, chodzi do pracy na przyzwoite godziny albo pracuje w chałupie, chodzi na zajęcia, a jak jej się nie chce, to nie chodzi, bo dostała indywidualny system nauczania Maganuny, zdała w sesji nawet turecki, kupiła wykroje ubrań i segregator Sekretów Dobrego Szycia (!), śpi we flanelowej pościeli, ma jeszcze dwa nowe odcinki "Gotowych na wszytsko" przed sobą, zatwierdziła temat pracy na seminarium, na uczelni jest miło, na Wielkanoc jedzie prasować mundury na Costa Brava, w zeszłym miesiącu zarobiła na lokacie całe 3,67zł, ma naszykowane do szklarni nasiona papryki oraz tytoniu, a do ogródka cały słoik nasion nasturcji, skombinowała akumulator do poloneza de lux i odpaliła go po całej zimie, którą spędził w zaspie wśród choinek (nie odważywszy się wyjechać poza podwórko i nie zamierzawszy), M. czyta książki zupełnie zaskakujące z Bałkanów, chodzi na dużo hiszpańskiego i stara się w codziennej mowie używać wykwintnego subjuntivo, ma ekstrawagancko hipstersko-oldskulowy telefon w kształcie różowym, pomalowała, a propos kolorów, kuchnię na wszechogarniająco fioletowo, a jesienią najwyraźniej rzuci na jakiś czas swoje szycie, żeby okresowo zamieszkać zagranico.
Z minusów dziś wystraszyła się ścierki na podłodze, wcześniej zaś nie mogła jechać po O., bo szukała przez godzinę kota, ale w końcu przybiegł nastroszony. Chyba zamknę je w jakiejś zagrodzie, żeby oszczędzać nerwy, że dzikie kuny je zjadły albo inna ciężarówka. Z minusów to chyba wszystko, nie licząc lekkiego zawieszenia w oczekiwaniu na wiosnę i tego, że napisała na blogu o pieniądzach, i to jeszcze dwa razy w jednej notatce.
P.S. Przypomniał mi się plus popołudniowy, gdy Mgnn zmieniła pani na asfalcie koło w samochodzie i pani wepchnęła jej do kieszeni 10złoty "na ciastka albo papierosy".
M. sprząta garaż, żeby zrobić sklep, najchętniej z wróżbami, albo opowieściami, znajduje mysie gniazda, robi zdjęcia ogrodu, składa złom na sterty, tnie stare deski na opał, chodzi do pracy na przyzwoite godziny albo pracuje w chałupie, chodzi na zajęcia, a jak jej się nie chce, to nie chodzi, bo dostała indywidualny system nauczania Maganuny, zdała w sesji nawet turecki, kupiła wykroje ubrań i segregator Sekretów Dobrego Szycia (!), śpi we flanelowej pościeli, ma jeszcze dwa nowe odcinki "Gotowych na wszytsko" przed sobą, zatwierdziła temat pracy na seminarium, na uczelni jest miło, na Wielkanoc jedzie prasować mundury na Costa Brava, w zeszłym miesiącu zarobiła na lokacie całe 3,67zł, ma naszykowane do szklarni nasiona papryki oraz tytoniu, a do ogródka cały słoik nasion nasturcji, skombinowała akumulator do poloneza de lux i odpaliła go po całej zimie, którą spędził w zaspie wśród choinek (nie odważywszy się wyjechać poza podwórko i nie zamierzawszy), M. czyta książki zupełnie zaskakujące z Bałkanów, chodzi na dużo hiszpańskiego i stara się w codziennej mowie używać wykwintnego subjuntivo, ma ekstrawagancko hipstersko-oldskulowy telefon w kształcie różowym, pomalowała, a propos kolorów, kuchnię na wszechogarniająco fioletowo, a jesienią najwyraźniej rzuci na jakiś czas swoje szycie, żeby okresowo zamieszkać zagranico.
Z minusów dziś wystraszyła się ścierki na podłodze, wcześniej zaś nie mogła jechać po O., bo szukała przez godzinę kota, ale w końcu przybiegł nastroszony. Chyba zamknę je w jakiejś zagrodzie, żeby oszczędzać nerwy, że dzikie kuny je zjadły albo inna ciężarówka. Z minusów to chyba wszystko, nie licząc lekkiego zawieszenia w oczekiwaniu na wiosnę i tego, że napisała na blogu o pieniądzach, i to jeszcze dwa razy w jednej notatce.
P.S. Przypomniał mi się plus popołudniowy, gdy Mgnn zmieniła pani na asfalcie koło w samochodzie i pani wepchnęła jej do kieszeni 10złoty "na ciastka albo papierosy".
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

