sobota, 4 grudnia 2010

Kokon

Miałam chwilowy napad grozy podczas przeglądania nasion wszystkiego na allegro. Zobaczyłam zdjęcie i przeraziłam się, że to, co zjadłam z jakiegoś drzewa zeszłej zimy, i po czym czułam się dziwnie, to była kulczyba, czyli strychnina. Ale na szczęście zauważyłam, że trujące owocki nie miały takiego ładnego obrębienia na górze. Choć i tak jestem ciekawa, co to było. Może zaszkodziło, bo rosło na poligonie industrialnym de Llobregat. (Czyli siłą rzeczy było to zimy zaprzeszłej, nie ostatniej.) Zjadłam, to głupie, ale czułam się wtedy akurat odpowiednio, żeby zjeść dziwne owocki wiszące na suchym drzewku w środku zimy. Zresztą ze trzy zjadłam, i nie były nawet ohydne.
Kiedy poszłam tym tropem, przypomniał mi się ówczesny sen, w którym Z. pracowała w barze z burekami i rozwoziła je na zamówienie na wyścigowym motocyklu.
...i marzenia o cudownym rozmnożeniu żelek-ryb i słodkich bułeczek...
(oraz jak w pracy nie mogłam sobie przypomnieć, jak jest po angielsku"dlaczego")
(nie, żebym jakoś się delektowała tymi wspomnieniami)


ach! i wtedy wymyśliłam, że chcę mieć butelkę na mydło w płynie w kształcie Obcego!

piątek, 12 listopada 2010

Didaskalia

Maganuna [chodzi po mieszkaniu i macha rękami]: - Puta mierda! Puta mierda!
Praca mgrmgnn: [no przecież sama się nie pisze]
Maganuna: [zjada czekoladkę]

Rebeka

Zacznę od odpowiedzi na zalegle pytanie: tak, uwielbiam powieści grozy. Romanse gotyckie. Lubię "Wichrowe Wzgórza" i fascynuje mnie "Rebeka" (jak i "Moja kuzynka Rachela").
Jednakowoż teraz sama piszę powieść Zgrozy, czyli magisterium. Dzięki nieoczekiwanym pochwałom promotor dostałam skrzydeł, co może pomoże i w egzaminie specjalizacyjnym na nauczycielkę (dydaktyka itp. do zdania w poniedziałek, wraz z pęczkiem konspektów o "Transatlantyku", których jeszcze nie mam).
(Ktoś w regionie łódzkim nie potrzebuje nauczycielki polskiego?)
Wolne dni spędzam naukowo, napędzając się coca-colą, ciasteczkami (talerz ze słodkim jest, Natalió) oraz odstresowując dziwacznymi indyjskimi papierosami o nazwie BHARATH. Są zawinięte w liście, przez co wyglądają jak skręty i czuję się nieswojo, paląc ja na ulicy.
Co tam jeszcze.
Ze spraw istotnych to pomalowałam telefon na różowo i jest bardzo prześliczny (taki sam kolor, jak stary laptop).
Pomalowałam też pęknięcia na ścianie, co było błędem, bo ściana przez ostatnie pół roku jakby ściemniała, i teraz jest szara w białe mazy, więc zacznę oszczędzać na jedzeniu, żeby kupić pomarańczową farbę i zamalować calość. Dwa dni temu zaczęłam malować na tej samej powierzchni Dolinę Muminków markerem, ale też będzie musiała poczekać na nowe podłoże.
Dostałam z braku okazji od M. steampunkowy zegarek w kształcie kuli, a od An portmonetkę z Bozią Z Grecji. Super!

c.d.n.

środa, 3 listopada 2010

Powieść zgrozy

W moim domu na odludziu, w którym dawno nie bylam, wokół domu szumią topole. O tej porze roku spadły już liście i gałęzie chrzęszczą ponuro. Oprócz atmosfery preromantycznej jest tam zimno, mgliście i przygnębiająco, o ile nie napali się trzy dni przed przyjazdem w piecu.

Właściwie to dobrze mi w mieście, co ze wstydem sama przyznaję.

Tak znikąd mi to przyszło do głowy, pewnie z sentymentu i stąd, że właśnie odesłałam poprawiony rozdział teoretyczny magisterki.

sobota, 30 października 2010

Retrospektywa ponovo

czyli najlepsze zdjęcie, które ostatnio znalazłem:




(nie pamiętam autora, ale można sobie wyszukać przez tineye)

i ostatnie zdjęcie z lata:

poniedziałek, 18 października 2010

Lustrodziesiąt plastikową landrynki

no może i by było kilka fajnych historyjek do opowiedzenie, ale powinnam się skupić na kończeniu studiów. oczywiście w morzu rozpraszaczy i odciągaczy odmagisterskich notatka na blogu jest mała kroplą, no ale.


więc mam nową podłogę (to nie historyjka, tylko myślę, co nowego), nowego kota (przebudzenie wielokrotne nocne przez wejście kota na głowę zaliczone), nowy... e. z nowych to wszystko, i nadal mam tę sama magisterkę, ale już jest coraz lepiej.

(kot toczy i rozgryza kulki filcowane koloru pomarańczy)

c.d.n.

wtorek, 5 października 2010

Przekład intersemiotyczny

 
w tej oto przyczepie powstała większa część pracy mgr;
a to Jeziorsko;